- Cześć , jestem dr. April Kepner. Znaczy się....mów mi po prostu April - uśmiechnęła się sztucznie. Odwzajemniłam go tak samo.
- To co chcesz śniadanie czy od razu idziemy do sklepu ? - spytała - widzę, że już nawet się ubrałaś - dodała.
- Faktem jest, że w ogóle się nie przebrałam bo nie miałam żadnych ubrań na zmianę więc myślę, że do sklepu możemy pojechać już teraz - odpowiedziałam trochę za ostro.
- Dobrze , już dobrze - odparła lekarka i pospiesznie wsunęła buty na nogi. Jadąc nie odzywałam się w ogóle , lecz April opowiadała mi o wsi i o tym co ona lubiła robić w moim wieku. Nie chciałam dodawać, że jeszcze nie jest taka stara i całe życie przed nią. Po około 20 minutach samochód wreszcie zatrzymał się pod sklepem. Minęły następne trzy godziny zanim udało nam się z niego wyjść. Kepner niosła trzy siatki z ubraniami a ja dwie. - I widzisz ? Masz teraz pełno ubrań - powiedziała gdy wreszcie udało nam się zapakować wszystko do samochodu.
- Mhm , tak - mruknęłam Gdy dojechałyśmy do domu miałam tylko chwilę, żeby się ubrać w coś innego i wziąć prysznic. Założyłam luźną bluzkę i trampki a do tego czarne rurki - czyli to co lubiłam najbardziej. Włosy spięłam w niedbały kok i spojrzałam w lustro. Nie było najlepiej ale też nie było tak źle.
- Melanie ??! - zawołała z dołu April.
- Już idę ! - odpowiedziałam. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Musiałyśmy jechać do szpitala.
- Witaj , Melanie - usłyszałam głos Owena gdy tylko pojawiłyśmy się w budynku.
- I jak Ci się spało ? - spytał.
- Dobrze , chyba - odpowiedziałam i po raz pierwszy tego dnia uśmiechnęłam się.
- To świetnie , a jak się czujesz ? - zadał ponownie pytanie czytając jednocześnie kartę jakiegoś pacjenta.
- E...chyba dobrze - odparłam po chwili zastanowienia. Rzeczywiście głowa nie bolała mnie już ani trochę. Ból w klatce zelżał na tyle, że nawet nie opłacało się mówić, o tym co z niego pozostało. A o nodze też kompletnie zapomniałam.
- To świetnie. To Melanie, nie wchodź tam gdzie nie trzeba i możesz iść do mojego gabinetu tam jest komputer. A teraz przepraszam Cię - to mówiąc oddalił się w pośpiechu. April już dawno nie było więc zostałam na korytarzu całkiem sama ( nie licząc wszystkich pacjentów i pielęgniarek krzątających się wszędzie gdzie było to możliwe). Ruszyłam wolno do windy.
- Które piętro ? - zapytał wysoki mężczyzna stojący już w środku.
- Ee...neurochirurgia - powiedziałam po chwili wahania Mężczyzna nacisnął przycisk po czym drzwi się zamknęły. Wysiadł już na następnym piętrze. W końcu i na mnie przyszła kolej. Gdy wyszłam nie miałam pojęcia gdzie się udać. Gdy szłam korytarzem usłyszałam nagle cichy szloch.
- Nie....to nie możliwe - jakaś młoda kobieta pochylała się nad chłopakiem. Wyglądał na około jej wiek i od razu widać było, że to jej chłopak.
- Nie skarbie....- płakała a on nagle otworzył oczy.
- Kochanie , wszystko będzie dobrze - mruknął. Szybko ruszyłam szybciej , ponieważ w kącikach oczu zaczęły zbierać mi się łzy. Gdy tak szłam patrząc pod nogi wpadłam na kogoś.
- Przepraszam - wydusiłam.
- O , Melanie - okazało się ,że był to doktor Shepherd.
- Wszystko okej?- dodał po chwili.
- Ee..tak oczywiście - powiedziałam i odwróciłam głowę po czy szybko starłam resztki łez na moim policzku.
- To dobrze. A jak Ci się spało ? - spytał znów idąc dalej a ja ruszyłam obok niego.
- Super - odparłam.
- To się cieszę. I przykro mi, że musisz być tu w szpitalu , ale wolę żebyś nie siedziała sama w domu - zakończył Derek i odszedł uśmiechając się. Nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić więc po prostu ruszyłam do gabinetu Owena. Gdy do niego dotarłam usiadłam przy biurku. Nie wiedziałam co zrobić. Włączyłam sobie komputer i zaczęłam szukać czegoś o adopcji. Nie za wiele się dowiedziałam. Później siedziałam nie wiedząc co ze sobą zrobić. Gdy nadeszła pora lunchu wyszłam z gabinetu. Ruszyłam do stołówki. W środku było pełno ludzi a ja uświadomiłam sobie że nie mam pieniędzy.
- Melanie! - usłyszałam głos Alex'a.
- O hej...znaczy dzień dobry - odparłam zaskoczona do lekarza który pojawił się tuż za mną.
- Możesz mówić mi po imieniu dla mnie spoko - powiedział Alex idąc do stolika.
- Okej. - usiadłam obok niego. Po chwili przysiadła się do nas Meredith i Cristina.
- Jesteś głodna , Mel ? - spytała Cristina po czym rzuciła mi ciastko.
- Nie dzięki - odpowiedziałam mimo że umierałam z głodu. Wstałam od stolika i ruszyłam do łazienki. Było mi niesamowicie niedobrze. Nie mogłam również uwierzyć , że znam wszystkich moim bohaterów. Gdy poczułam się lepiej wróciłam do stolika. I tak minął cały dzień. Większość czasu kręciłam się po korytarzach. Gdy wróciliśmy do domu z Derekiem i Meredtih prawie od razu poszłam spać. Gdy zasypiałam Derek zapukał do moich drzwi.
- Hej , przeszkadzam ? - spytał.
- Niee - odparłam zmęczonym głosem. W ciemności zobaczyłam niewyraźny kształt i ktoś usiadł na brzegu łóżka.
- Wiesz....chodzi o to że nie możemy nic zrobić. Razem z Meredith zdecydowaliśmy się powiadomić kogoś...i powiedzieć o Tobie - szepnął lekarz na końcu po czym wyszedł po cichu. Na moich policzkach pojawiły się łzy. Spływały jedna po drugiej. Zaczęłam szlochać głośno więc ugryzłam się w rękę.
- Melanie! - usłyszałam głos Alex'a.
- O hej...znaczy dzień dobry - odparłam zaskoczona do lekarza który pojawił się tuż za mną.
- Możesz mówić mi po imieniu dla mnie spoko - powiedział Alex idąc do stolika.
- Okej. - usiadłam obok niego. Po chwili przysiadła się do nas Meredith i Cristina.
- Jesteś głodna , Mel ? - spytała Cristina po czym rzuciła mi ciastko.
- Nie dzięki - odpowiedziałam mimo że umierałam z głodu. Wstałam od stolika i ruszyłam do łazienki. Było mi niesamowicie niedobrze. Nie mogłam również uwierzyć , że znam wszystkich moim bohaterów. Gdy poczułam się lepiej wróciłam do stolika. I tak minął cały dzień. Większość czasu kręciłam się po korytarzach. Gdy wróciliśmy do domu z Derekiem i Meredtih prawie od razu poszłam spać. Gdy zasypiałam Derek zapukał do moich drzwi.
- Hej , przeszkadzam ? - spytał.
- Niee - odparłam zmęczonym głosem. W ciemności zobaczyłam niewyraźny kształt i ktoś usiadł na brzegu łóżka.
- Wiesz....chodzi o to że nie możemy nic zrobić. Razem z Meredith zdecydowaliśmy się powiadomić kogoś...i powiedzieć o Tobie - szepnął lekarz na końcu po czym wyszedł po cichu. Na moich policzkach pojawiły się łzy. Spływały jedna po drugiej. Zaczęłam szlochać głośno więc ugryzłam się w rękę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz