niedziela, 18 listopada 2012

03. Rock me

- Co jest mojemu dziecku ? - zawołała jakaś pani na izbie przyjęć. Spojrzałam na nią i westchnęłam. Leżałam obserwując wszystko co się działo w około odkąd Owen poszedł ,,wszystko przemyśleć" czyli około półtorej godziny. Było mi tak nudno, że powoli wstałam i pomyślałam, że pójdę na spacer po szpitalu. Jednak gdy stanęłam zmieniłam zdanie, ponieważ nadal czułam się słabo. Usiadłam na łóżku rozmyślając co mogę zrobić. I nagle wpadłam na genialny (wtedy) pomysł. Obok stał wózek do wożenia chorych pacjentów po szpitalu. ,, Jeśli to jest tylko sen to nie mam nic do stracenia"- pomyślałam. Co prawda nigdy jeszcze nie odczuwałam we śnie takiego bólu, ale nadal miałam nadzieję, że zaraz obudzę się w swoim łóżku. Usiadłam na wózku i podjechałam kawałek.  Nie miałam zielonego pojęcia po co to robię, ale nie wytrzymałabym leżąc dłużej bez ruchu na łóżku. Wyjechałam na korytarz szpitala. Nikt nie zwrócił mi uwagi nawet gdy wjechałam na oddział. Nikt po prostu nie zwracał na mnie uwagi. Zaczęłam się rozpędzać. Po chwili jechałam tak szybko, że moje włosy rozwiewał jakby wiatr(?). Śmiałam się głośno i kilka razy krzyknęłam gdy prawie przejechałam jakąś pielęgniarkę lub lekarza. Nagle ktoś stanął mi na drodze kiedy właśnie skręcałam w następny korytarz. Zatrzymałam się, ale nie całkiem. Owen przytrzymał wózek rękami i mało brakowało a bym najechała mu na nogę. Niestety było to tak nagłe, że upadłam z wózka na ziemię. Lekarz szybko pozbierał mnie z niej i pomógł usiąść znów na wózku. Dopiero wtedy się odezwał. 
- Słyszałem, że jakiś szalony pacjent oszalał i jeździ jak szalony po szpitalu- powiedział  puszczając mi oko i udając groźnego, ponieważ w około zebrała się spora grupka pielęgniarek , lekarzy i nawet pacjentów. 
- Już wszystko pod kontrolą ! Proszę możecie wrócić do swoich zajęć - powiedział głośniej Hunt i zmierzył wszystkim ponurym spojrzeniem. Następnie zawiózł mnie do gabinetu dyrektora czyli swojego. Stała tam jedna sofa.* Chciał mi pomóc na niej usiąść, ale ból w nodze nie dokuczał już tak bardzo a przynajmniej nie na tyle bym nie mogła chodzić. 
- I co jak się czujesz ? - spytał doktor gdy już oboje usiedliśmy na sofie. 
- Dobrze , to znaczy trochę mi słabo ,ale noga mnie już nie boli i mogę w miarę oddychać - streściłam.
- To świetnie. Więc...chciałem Ci powiedzieć, że Ci wierzę. Nie myślałem, że takie rzeczy istnieją, ale ...wiesz takie szczegóły o których wiem tylko ja lub ja i Cristina nie mówiąc o innych jak na przykład Derek'u Shepherdzie lub Karev'ie.
- Uff...- wypuściłam głośno powietrze. 
- Powiedziałem też innym - kontynuował Owen. 
- Derek i Meredith wiedzą ? - spytałam
- Tak wiedzą niemalże wszyscy. Włącznie z Kepner i Avery'm. Nie mam pojęcia jak to się stało. Wszyscy po prostu uwierzyli - w tym momencie do gabinetu wszedł Derek.
- Hunt wzywałeś mnie ? - spytał i spojrzał na mnie.
- Oo Melanie - uśmiechnął się.
-  I jak się czujesz ? - spytał jakby nigdy nic.
- Dobrze - odparłam i również się uśmiechnęłam.
- Wezwałem Cię żebyś wyjaśnij Melanie to o czym rozmawialiśmy - powiedział Owen.
- Ach to - Derek podszedł bliżej do mnie po czym usiadł na wózku stojącym  obok.
- Tak więc razem z doktorem Hunt'em wymyśliliśmy, że jakoś znajdziemy i z fałszujemy papiery, że ja i Meredith lub Hunt Cię adoptowaliśmy. Będziesz mieszkać czasem u nas czasem u Owen'a czasem kogoś innego. Bo niektórzy mają w nocy zmianę. Więc zgadzasz się ? - gdy zadał pytanie nie mogłam wydusić nic z siebie. Gdy oglądałam serial nie myślałam, że mogliby zrobić coś takiego. Przejąć się i w ogóle. 
- Tak okej - powiedziałam wciąż będąc w szoku.
- A i możesz mówić nam po imieniu. A wszystkich imiona nasz jak się przekonaliśmy - Owen uśmiechnął się. 
- Tak więc skoro lepiej się czujesz nie musimy Cię przyjmować do szpitala. Dzisiaj coś porobisz a wieczorem zabiorę Cię do domu - skwitował Derek po czym uśmiechając się łagodnie wyszedł z gabinetu.
- Ja muszę też wracać do pracy. Jak chcesz tam leży komputer to możesz skorzystać. Poradzisz sobie Melanie ?- spytał Owen.
- Tak - odparłam. Gdy wychodził dodałam jeszcze:
- Miłej pracy , Owen - to mówiąc uśmiechnęłam się a on się zaśmiał i zamknął drzwi. Wstałam. Noga odezwała się lekko. Postanowiłam ją rozchodzić. Poza tym cieszyłam się na powrót do jakiegoś domu bo w końcu tak dawno nie brałam ciepłego prysznica. Wyszłam na korytarz lekko kulejąc. Po drodze wstąpiłam do łazienki i zdjęłam bandaż z głowy. Miałam jeszcze ranę bo w końcu nie minęły nawet dwa dni ale bez niego czułam się o wiele lepiej. Weszłam na oddział kardiochirurgi. Nagle zauważyłam doktor Altman. Stała i czytała kartę pacjenta. Postanowiłam się przywitać choć nie wiedziałam skąd miałam taką nagłą pewność siebie.
- Dzień dobry - powiedziałam stając koło niej.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się - znamy się ? - spytała
- Jestem Melanie Poster - odpowiedziałam.
- Ach to ty. Wiem kim jesteś dowiedziałam się od Cristiny. Spojrzała na mnie i zmierzyła wzrokiem.
- Jak się czujesz ? Widzę że masz bandaż na nodze - spytała.
- Dobrze jak pani widzi - powiedziałam
- Mów mi Teddy - powiedziała Altman od razu.
- Dobrze , Teddy - było to dla mnie tak dziwne, że aż się skrzywiłam.
- To do zobaczenia później , Melanie - powiedziała a po chwili dodała - Melanie tak ? - spytała.
- Tak , tak Melanie - uśmiechnęłam się i ruszyłam dalej. Poszłam po schodach na górę. Zauważyłam Alex'a Karev'a rozmawiającego z jakąś panią. Po chwili kobieta odeszła a lekarz ruszył w moją stronę jednocześnie czytając kartę. Gdy był na tyle blisko żeby usłyszeć co mówię od razu się przedstawiłam.
- Dzień dobry jestem Melanie Poster - to mówiąc zastanowiłam się czy i jemu Owen wspominał o mnie.
- Dobry...co ? - najpierw Alex mnie minął lecz po chwili zawrócił.
- To ty jesteś ta Melanie ?- spytał i uśmiechnął się a mi szczęka opadła, ponieważ Alex nigdy tak od po prostu się nie uśmiechał.
- Miło mi - powiedział.
- Ee tak. - wydusiłam a on po prostu odszedł co było typowo w jego stylu. Gdy zrobiłam kółko po całym szpitalu zapoznając się również z dr. Torres wróciłam do gabinetu Owena.  Wolałam się nie przemęczać. Trochę bolała mnie głowa więc położyłam się na sofie i zasnęłam.
- Melanie? - usłyszałam z oddali. Otworzyłam powoli oczy. Nade mną stał Derek.
- Hmm ? - mruknęłam i usiadłam trochę za szybko przez co głowa zabolała mnie jeszcze bardziej i lekko się skrzywiłam.
- Ee..już jedziemy do domu. Meredith poszła po Zolę - powiedział lekarz. Wstałam powoli i ruszyłam za nim do samochodu. Nie miałam niczego oprócz tego w co byłam ubrana. 
- Więc April Kepner ma jutro nocną zmianę więc pojedziecie po coś do ubrania. Wiesz...musisz coś nosić - Derek uśmiechnął się a ja to odwzajemniłam. Szliśmy jeszcze przez chwilę rozmawiając. Opowiadał mi trochę o tym co teraz się dzieje a ja określiłam, że musi to być kilka ostatnich odcinków ósmego sezonu.  W końcu doszliśmy do samochodu. Przy nim stała Meredith z Zolą na rękach.
- To jest Melanie , Meredith - przedstawił mnie bez zbędnych gatek Derek.
- Miło mi Cię poznać - Meredith zbliżyła się i podała mi rękę.
- Hej Zozo - powiedziałam do czarnej dziewczynki trzymanej przez lekarkę i podałam jej rękę. Mała uśmiechnęła się i zaczęła się ślinić. W samochodzie siedziałam z tyłu z Zolą i przyglądałam się jej. 
- Ile masz lat ? - spytała nagle Meredith.
- Ee....czternaście niedługo piętnaście - odpowiedziałam nieco zmieszana tak nagłym pytaniem. Lecz po tym nastąpiła seria następnych o szkołę i wszystko po za sprawami w domu. Nikt bowiem nie spytał z kim mieszkam albo kim są moi rodzice i nie miałam pojęcia dlaczego. Gdy dojechaliśmy do domu okazał się on jeszcze większy niż na filmie. 
- Ale tu ładnie - powiedziałam wchodząc.
- Mówiłaś że widziałaś to miejsce -Derek wszedł do kuchni i posadził Zolę w foteliku.
- Tak, ale to było co innego - usiadłam przy stoliku. Poczułam, że mimo iż przespałam prawie cały dzień i tak jestem strasznie śpiąca. Możliwe że boląca nadal głowa też przyczyniała się do tego, ale blat wołał mnie do siebie i już po chwili leżałam przy stole pochrapując cicho.
- Jej ale musiała być zmęczona - powiedziała Meredith, ale nie miałam pewności czy aby nie był to sen. Potem poczułam że ktoś mnie zanosi na górę. Derek położył mnie w jakimś pokoju i przykrył pod brodę. Po chwili już odpłynęłam.
**************************************************************************************************
* w filmie chyba tam nie stoi sofa, ale to tylko wymysł mojej wyobraźni

1 komentarz:

  1. Świetnee <333
    Jestem ciekawa cd <33
    Możesz zaobserować?
    To dla mnie ważne...

    julka-julkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń