niedziela, 18 listopada 2012

03. Rock me

- Co jest mojemu dziecku ? - zawołała jakaś pani na izbie przyjęć. Spojrzałam na nią i westchnęłam. Leżałam obserwując wszystko co się działo w około odkąd Owen poszedł ,,wszystko przemyśleć" czyli około półtorej godziny. Było mi tak nudno, że powoli wstałam i pomyślałam, że pójdę na spacer po szpitalu. Jednak gdy stanęłam zmieniłam zdanie, ponieważ nadal czułam się słabo. Usiadłam na łóżku rozmyślając co mogę zrobić. I nagle wpadłam na genialny (wtedy) pomysł. Obok stał wózek do wożenia chorych pacjentów po szpitalu. ,, Jeśli to jest tylko sen to nie mam nic do stracenia"- pomyślałam. Co prawda nigdy jeszcze nie odczuwałam we śnie takiego bólu, ale nadal miałam nadzieję, że zaraz obudzę się w swoim łóżku. Usiadłam na wózku i podjechałam kawałek.  Nie miałam zielonego pojęcia po co to robię, ale nie wytrzymałabym leżąc dłużej bez ruchu na łóżku. Wyjechałam na korytarz szpitala. Nikt nie zwrócił mi uwagi nawet gdy wjechałam na oddział. Nikt po prostu nie zwracał na mnie uwagi. Zaczęłam się rozpędzać. Po chwili jechałam tak szybko, że moje włosy rozwiewał jakby wiatr(?). Śmiałam się głośno i kilka razy krzyknęłam gdy prawie przejechałam jakąś pielęgniarkę lub lekarza. Nagle ktoś stanął mi na drodze kiedy właśnie skręcałam w następny korytarz. Zatrzymałam się, ale nie całkiem. Owen przytrzymał wózek rękami i mało brakowało a bym najechała mu na nogę. Niestety było to tak nagłe, że upadłam z wózka na ziemię. Lekarz szybko pozbierał mnie z niej i pomógł usiąść znów na wózku. Dopiero wtedy się odezwał. 
- Słyszałem, że jakiś szalony pacjent oszalał i jeździ jak szalony po szpitalu- powiedział  puszczając mi oko i udając groźnego, ponieważ w około zebrała się spora grupka pielęgniarek , lekarzy i nawet pacjentów. 
- Już wszystko pod kontrolą ! Proszę możecie wrócić do swoich zajęć - powiedział głośniej Hunt i zmierzył wszystkim ponurym spojrzeniem. Następnie zawiózł mnie do gabinetu dyrektora czyli swojego. Stała tam jedna sofa.* Chciał mi pomóc na niej usiąść, ale ból w nodze nie dokuczał już tak bardzo a przynajmniej nie na tyle bym nie mogła chodzić. 
- I co jak się czujesz ? - spytał doktor gdy już oboje usiedliśmy na sofie. 
- Dobrze , to znaczy trochę mi słabo ,ale noga mnie już nie boli i mogę w miarę oddychać - streściłam.
- To świetnie. Więc...chciałem Ci powiedzieć, że Ci wierzę. Nie myślałem, że takie rzeczy istnieją, ale ...wiesz takie szczegóły o których wiem tylko ja lub ja i Cristina nie mówiąc o innych jak na przykład Derek'u Shepherdzie lub Karev'ie.
- Uff...- wypuściłam głośno powietrze. 
- Powiedziałem też innym - kontynuował Owen. 
- Derek i Meredith wiedzą ? - spytałam
- Tak wiedzą niemalże wszyscy. Włącznie z Kepner i Avery'm. Nie mam pojęcia jak to się stało. Wszyscy po prostu uwierzyli - w tym momencie do gabinetu wszedł Derek.
- Hunt wzywałeś mnie ? - spytał i spojrzał na mnie.
- Oo Melanie - uśmiechnął się.
-  I jak się czujesz ? - spytał jakby nigdy nic.
- Dobrze - odparłam i również się uśmiechnęłam.
- Wezwałem Cię żebyś wyjaśnij Melanie to o czym rozmawialiśmy - powiedział Owen.
- Ach to - Derek podszedł bliżej do mnie po czym usiadł na wózku stojącym  obok.
- Tak więc razem z doktorem Hunt'em wymyśliliśmy, że jakoś znajdziemy i z fałszujemy papiery, że ja i Meredith lub Hunt Cię adoptowaliśmy. Będziesz mieszkać czasem u nas czasem u Owen'a czasem kogoś innego. Bo niektórzy mają w nocy zmianę. Więc zgadzasz się ? - gdy zadał pytanie nie mogłam wydusić nic z siebie. Gdy oglądałam serial nie myślałam, że mogliby zrobić coś takiego. Przejąć się i w ogóle. 
- Tak okej - powiedziałam wciąż będąc w szoku.
- A i możesz mówić nam po imieniu. A wszystkich imiona nasz jak się przekonaliśmy - Owen uśmiechnął się. 
- Tak więc skoro lepiej się czujesz nie musimy Cię przyjmować do szpitala. Dzisiaj coś porobisz a wieczorem zabiorę Cię do domu - skwitował Derek po czym uśmiechając się łagodnie wyszedł z gabinetu.
- Ja muszę też wracać do pracy. Jak chcesz tam leży komputer to możesz skorzystać. Poradzisz sobie Melanie ?- spytał Owen.
- Tak - odparłam. Gdy wychodził dodałam jeszcze:
- Miłej pracy , Owen - to mówiąc uśmiechnęłam się a on się zaśmiał i zamknął drzwi. Wstałam. Noga odezwała się lekko. Postanowiłam ją rozchodzić. Poza tym cieszyłam się na powrót do jakiegoś domu bo w końcu tak dawno nie brałam ciepłego prysznica. Wyszłam na korytarz lekko kulejąc. Po drodze wstąpiłam do łazienki i zdjęłam bandaż z głowy. Miałam jeszcze ranę bo w końcu nie minęły nawet dwa dni ale bez niego czułam się o wiele lepiej. Weszłam na oddział kardiochirurgi. Nagle zauważyłam doktor Altman. Stała i czytała kartę pacjenta. Postanowiłam się przywitać choć nie wiedziałam skąd miałam taką nagłą pewność siebie.
- Dzień dobry - powiedziałam stając koło niej.
- Dzień dobry - uśmiechnęła się - znamy się ? - spytała
- Jestem Melanie Poster - odpowiedziałam.
- Ach to ty. Wiem kim jesteś dowiedziałam się od Cristiny. Spojrzała na mnie i zmierzyła wzrokiem.
- Jak się czujesz ? Widzę że masz bandaż na nodze - spytała.
- Dobrze jak pani widzi - powiedziałam
- Mów mi Teddy - powiedziała Altman od razu.
- Dobrze , Teddy - było to dla mnie tak dziwne, że aż się skrzywiłam.
- To do zobaczenia później , Melanie - powiedziała a po chwili dodała - Melanie tak ? - spytała.
- Tak , tak Melanie - uśmiechnęłam się i ruszyłam dalej. Poszłam po schodach na górę. Zauważyłam Alex'a Karev'a rozmawiającego z jakąś panią. Po chwili kobieta odeszła a lekarz ruszył w moją stronę jednocześnie czytając kartę. Gdy był na tyle blisko żeby usłyszeć co mówię od razu się przedstawiłam.
- Dzień dobry jestem Melanie Poster - to mówiąc zastanowiłam się czy i jemu Owen wspominał o mnie.
- Dobry...co ? - najpierw Alex mnie minął lecz po chwili zawrócił.
- To ty jesteś ta Melanie ?- spytał i uśmiechnął się a mi szczęka opadła, ponieważ Alex nigdy tak od po prostu się nie uśmiechał.
- Miło mi - powiedział.
- Ee tak. - wydusiłam a on po prostu odszedł co było typowo w jego stylu. Gdy zrobiłam kółko po całym szpitalu zapoznając się również z dr. Torres wróciłam do gabinetu Owena.  Wolałam się nie przemęczać. Trochę bolała mnie głowa więc położyłam się na sofie i zasnęłam.
- Melanie? - usłyszałam z oddali. Otworzyłam powoli oczy. Nade mną stał Derek.
- Hmm ? - mruknęłam i usiadłam trochę za szybko przez co głowa zabolała mnie jeszcze bardziej i lekko się skrzywiłam.
- Ee..już jedziemy do domu. Meredith poszła po Zolę - powiedział lekarz. Wstałam powoli i ruszyłam za nim do samochodu. Nie miałam niczego oprócz tego w co byłam ubrana. 
- Więc April Kepner ma jutro nocną zmianę więc pojedziecie po coś do ubrania. Wiesz...musisz coś nosić - Derek uśmiechnął się a ja to odwzajemniłam. Szliśmy jeszcze przez chwilę rozmawiając. Opowiadał mi trochę o tym co teraz się dzieje a ja określiłam, że musi to być kilka ostatnich odcinków ósmego sezonu.  W końcu doszliśmy do samochodu. Przy nim stała Meredith z Zolą na rękach.
- To jest Melanie , Meredith - przedstawił mnie bez zbędnych gatek Derek.
- Miło mi Cię poznać - Meredith zbliżyła się i podała mi rękę.
- Hej Zozo - powiedziałam do czarnej dziewczynki trzymanej przez lekarkę i podałam jej rękę. Mała uśmiechnęła się i zaczęła się ślinić. W samochodzie siedziałam z tyłu z Zolą i przyglądałam się jej. 
- Ile masz lat ? - spytała nagle Meredith.
- Ee....czternaście niedługo piętnaście - odpowiedziałam nieco zmieszana tak nagłym pytaniem. Lecz po tym nastąpiła seria następnych o szkołę i wszystko po za sprawami w domu. Nikt bowiem nie spytał z kim mieszkam albo kim są moi rodzice i nie miałam pojęcia dlaczego. Gdy dojechaliśmy do domu okazał się on jeszcze większy niż na filmie. 
- Ale tu ładnie - powiedziałam wchodząc.
- Mówiłaś że widziałaś to miejsce -Derek wszedł do kuchni i posadził Zolę w foteliku.
- Tak, ale to było co innego - usiadłam przy stoliku. Poczułam, że mimo iż przespałam prawie cały dzień i tak jestem strasznie śpiąca. Możliwe że boląca nadal głowa też przyczyniała się do tego, ale blat wołał mnie do siebie i już po chwili leżałam przy stole pochrapując cicho.
- Jej ale musiała być zmęczona - powiedziała Meredith, ale nie miałam pewności czy aby nie był to sen. Potem poczułam że ktoś mnie zanosi na górę. Derek położył mnie w jakimś pokoju i przykrył pod brodę. Po chwili już odpłynęłam.
**************************************************************************************************
* w filmie chyba tam nie stoi sofa, ale to tylko wymysł mojej wyobraźni

sobota, 17 listopada 2012

02. I would

We śnie byłam w domu. Mama siedziała obok taty. Patrzyła na niego z uśmiechem i charakterystycznym błyskiem w oku. Ja również spojrzałam i aż mnie zatkało. Tata malował. Od tylu lat tego nie robił, że zapomniałam, że była to jego największa pasja zanim zmarła mama. Przypatrywałam się jak tworzy cuda na płótnie. Lecz po chwili wszystko zaczęło się zamazywać a śmiech mamy stawał się coraz cichszy. Przetarłam oczy. Już po chwili było pewne, że nie jestem w domu. W około panował gwar.
- O już wstałaś - usłyszałam głos obok. Odwróciłam głowę. Owen Hunt przypatrywał mi się uważnie. 
- Długo spałam ? - spytałam cicho.
- Jakieś dwadzieścia minut. Postanowiłem Cię nie budzić. Ale jednak skoro już wstałaś musisz dać mi numer do rodziców - doktor wyjął kartkę aby zapisać numer. 
- Ee .... - wyjąkałam i starałam się usilnie coś wymyślić. 
- Czy mogę iść najpierw do łazienki ? - wypaliłam i nim Owen zdążył zareagować wstałam. Gdy stanęłam zrobiło mi się słabo a noga boleśnie dawała o sobie znać. Zaczęłam kuśtykać a z każdym krokiem syczałam cicho.
- Może jednak wolisz pojechać na wózku ? - spytał Hunt popychając wózek w moją stronę.
- Nie-e - wysyczałam i wyszłam na korytarz. W końcu znalazłam łazienkę. Tam przemyłam twarz wodą i popatrzyłam w lustro. Moje rude włosy opadały na ramiona w bezładzie a na głowie miałam bandaż. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak brzydko wyglądam. Nie miałam pojęcia co zrobić ze sobą aż w końcu wpadłam na pomysł. Powoli wyszłam z łazienki. Gdy znów wróciłam do łóżka szpitalnego na izbie, Owen czekał już na mnie.
- Więc co z tym numerem ? Musimy Cię przyjąć na oddział więc Twoi rodzice są potrzebni - streścił.
- Już...więc 56849336 - powiedziałam. Był to numer do mojej mamy. Zmarła ponad rok wcześniej więc już nie był aktywny. Owen po chwili zmarszczył brwi co oznaczało, że włączyła się sekretarka.
- Twoja mama lub tata nie odbiera - powiedział lekarz.
- Tata. To numer taty - skłamałam.
- Dobrze więc do kogo mam zadzwonić ? - zadał pytanie ponownie doktor, a ja nie miałam siły na dalsze wymyślanie wymówek. Myślałam, że powie, że zadzwoni później ale nie przemyślałam że będzie chciał jakiś inny numer.
- Więc...może pan zasłonić te zasłonkę ? - spytałam pokazując na niebieską płachtę.
- Mhm , ale po co ? - Owen posłusznie zasłonił zasłonkę po czym stanął przy moim łóżku i zmierzył mnie wzrokiem.
- Więc.... - od tego właśnie zaczęłam moją historię. Opowiedziałam mu o domu , o tacie i o moim ulubionym serialu. Streściłam mu wszystkie pierwsze sezony. Opisywałam  postacie włącznie z nim samym. Miałam tylko nadzieję że nie opowiedziałam mu nic z przyszłości. 
- Czyli...mam rozumieć, że przyniosła Cię jakaś magiczna siła ? - spytał z niedowierzaniem gdy zakończyłam historię. 
- Ee... tak ? - odpowiedziałam niepewnie.
- Muszę....muszę to przemyśleć ...ale tak dużo wiesz... - Owen jednym ruchem zerwał płachtę i odszedł w pośpiechu. ,, Świetnie" pomyślałam i opadłam na poduszki.  Wiedziałam, że z pewnością nie przekonałam go. Ale jednak gdzieś głęboko we mnie była nadzieja ,że jakaś siła ( może ta sama za której sprawą się tam znalazłam) pomoże mu zrozumieć. 

czwartek, 15 listopada 2012

01. Little Things

- Melanie - usłyszałam głos ojca. Oderwałam wzrok od książki i spojrzałam na niego.
- Idź zrób lekcje - powiedział i wlepił wzrok w telewizor. Bez słowa wstałam i ruszyłam do swojego pokoju, bo wiedziałam, że ma rację. Lecz gdy usiadłam do biurka pomyślałam,że muszę przed nauką trochę się zrelaksować. Włączyłam komputer i pomyślałam, że gdy obejrzę jeden odcinek mojego ulubionego serialu to nic się nie stanie. Patrząc na rozterki Meredith Grey i innych bohaterów ,, Grey's Anatomy" zaczęło kręcić mi się w głowie. Poczułam, że ziemia się rusza. Pierwszą myślą która wpadła mi do głowy było to to, że jest trzęsienie ziemi więc instynktownie uklęknęłam na ziemi i skuliłam się w kulkę. Wszystko wirowało a ja miałam zamknięte oczy. Chciałam zawołać ,, tato " ale nie udało mi się wydusić ani słowa. Mogłam tylko nadal klęczeć i modlić się aby wszystko ustało. Gdy w końcu nastąpiła ta chwila ziemia na, której leżałam wydała mi się zimniejsza , a na karku czułam powiew wiatru. Powoli otworzyłam oczy. Siedziałam na betonie. Obok mnie było pełno samochodów. Podniosłam się i okazało się, że patrzę na parking. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie jestem. Zastanawiałam się gdzie podział się mój pokój. Lecz gdy się odwróciłam szczęka opadła mi prawie do samej ziemi. Przede mną stał wielki budynek. Od razu uświadomiłam sobie, że to nic innego jak szpital Seattle Grace Mercy West wyjęty wprost z mojego ukochanego serialu. Czyli jakimś dziwnym sposobem znalazłam się na parkingu przed owym szpitalem. Przez około dziesięć minut chodziłam w kółko po parkingu i zastanawiałam się co mogę zrobić żeby wrócić do domu. Niestety próby leżenia na ziemi lub skakania jak wariatka nic nie dały. W końcu zdecydowałam, że pomóc mi mogą tylko osoby, które znałam tak dobrze czyli lekarze ze Seattle Grace. Powoli weszłam do szpitala. Uświadomiłam sobie jak doskonale znam to miejsce i wszystkie drogi. Wiedziałam jednak, że nigdzie nie dostanę się tak łatwo, ponieważ nikt mnie nie zna. Usiadłam więc na krzesełku i myślałam. Siedziałam tam kilka godzin nudząc się lub słuchają rozmów innych pacjentów. I nagle na to wpadłam. ,,Aby dostać się do lekarzy muszę zachorować lub chociaż dobrze symulować " - pomyślałam. Wyszłam więc i podeszłam do szpitala od drugiej strony , od izby przyjęć. Przed wejście, wzięłam kilka głębokich oddechów. W końcu wiedziałam, że za chwilę zobaczę moich bohaterów. Weszłam do środka. Panował harmider i poczułam zapach szpitala. Serce waliło mi jak młotem, ponieważ nigdy jeszcze nie robiłam czegoś takiego. Zrobiłam smutną minę. Powoli ruszyłam na przód udając, że w każdej chwili mogę się przewrócić. I wtedy go spostrzegłam. Owen Hunt we własnej osobie. Gdy widziałam, że na mnie patrzy zatoczyłam koło i podparłam się o jakąś szafkę jakby było mi słabo. Po chwili znalazł się tuż obok mnie a serce mi stanęło.
- Cześć, jesteś tu sama ? - spytał. Nie odpowiedziałam gdyż przez stres naprawdę zrobiło mi się trochę słabo. Doktor najwidoczniej do zauważył gdyż powoli zaprowadził mnie do łóżka i pomógł mi usiąść. 
- Co się stało ? Jak masz na imię ? - spytał znów uprzejmie.
- Jestem Melanie Poster. Nie wiem co się stało byłam obok i źle się poczułam - wydusiłam udając, że trudno mi jest mówić.
- Dobrze...hmm dasz mi numer do rodziców ? Trzeba ich powiadomić - spytał.
- Eeee...- tego natomiast nie przemyślałam. Gdyby stało mi się coś gorszego nie musiałabym podawać numeru.
- Wie pan co ? Już mi lepiej. Już lepiej pójdę - powiedziałam i zanim Owen zdążył mnie zatrzymać wybiegłam ze szpitala. Łzy zakręciły mi się w oczach. Na dworze już się ściemniało a ja nie miałam się gdzie podziać. Robienie sobie krzywdy kompletnie wypadało z gry. Usiadłam na krawężniku. Po chwili wstałam i wyszłam na chodnik rzy głównej drodze.. Postanowiłam, że skombinuję coś do jedzenia i przenocuję w szpitalu chowając się gdzieś. I nagle jak grom z jasnego nieba obok mnie przejechał rowerzysta. Przesunęłam się z drogi lecz za nim jechał drugi a ja nie świadomie weszłam mu pod koła.
**
Gdy otworzyłam oczy poczułam ból w klatce piersiowej i w prawej nodze a także krew spływającą mi z czoła. Kilka osób stało nade mną a po chwili dwóch mężczyzn podniosło mnie do góry. Noga bardzo mnie piekła ponieważ okazało się że na niemalże całej jej długości jest rana z której sączy się krew.  Jeden mężczyzna wziął mnie na ręce i mruknął coś o tym jak dobrze, że tuż obok jest szpital. I wtedy przypomniałam sobie gdzie jestem.Tylko głowa bardzo mnie bolała a krew spływała z czoła zalewając mi oko. Było mi bardzo słabo a świat wirował. W końcu poczułam znajomy zapach szpitala a w gardle poczułam gulę. 
- Co się stało ? - jakaś pani przybiegła do nas.
- Widziałem tylko jak te dziewczynkę potrąca rower - odpowiedziałam mężczyzna który mnie niósł. 
- Proszę tutaj - powiedziała pani a brunet odłożył mnie na łóżko. 
- Zaraz zawołam Doktora Hunt'a - znów odezwała się pielęgniarka i odeszła w pośpiechu. Ja wstrzymałam oddech częściowo ze strachu a częściowo dlatego gdyż sprawiał mi ból.
- Co my tu mamy ..- usłyszałam głos Owena.
- To ty ! - powiedział na mój widok.
- Dobry - wydusiłam tym razem naprawdę z trudem. Położyłam rękę na klatce piersiowej.
- Co się stało ? - spytał mężczyzna.
- Potrącił ją rower - powiedziała pielęgniarka.
- Jest sama ? - spytał jeszcze raz doktor
- Był tu mężczyzna który przyniósł ją z ulicy ale już go tu nie ma - blondynka odeszła w pośpiechu i przyniosła zestaw (z tego co pamiętam z serialu) do zszywania a ja zastanawiałam się kiedy ten mężczyzna odszedł. 
- Więc zaraz obejrzymy te twoją nogę, ale najpierw głowa. Mam nadzieję, że nic poważnego Ci się nie stało. Kręci Ci się w głowie ? - spytał Owen przyglądając się ranie.
- Tak - odparłam bez zastanowienia, ponieważ czułam się jak na rozbujanej łódce.
- Dobrze ... proszę wezwać Doktora Shepherda ! - zawołał głośniej lekarz. Myślałam, że serce mi stanie. wiedziałam że nie dość że poznam Dereka to jeszcze w dodatku będzie mnie badał.
- Już szefie ! - usłyszałam z oddali kobiecy głos. Po kilku minutach pojawił się Derek. 
- Co my tu mamy ? - spytał i uśmiechnął się do mnie.
- Jak masz na imię ? - zadał od razu drugie pytanie.
- Melanie - powiedziałam prawie niesłyszalnie.
- Dobrze spójrz na mnie - wydał polecenie i zaświecił mi lampką w oczy.
- Źrenice reagują , to dobrze - gdy to powiedział zbadał moją głowę. Na koniec powiedział, że raczej wszystko jest okej. Za to w tym czasie Owen opatrzył moją nogę i właśnie zaczynał zakładać bandaż na głowie. Derek chwilę jeszcze przypatrywał mi się po czym odszedł.
- Dobrze więc musisz na pewno zostać na noc w szpitalu, ponieważ trzeba zrobić badania. Ale należałoby zrobić rentgen klatki, i dowiemy się czemu masz problemy z oddychaniem, ale domyślam się, że to przez upadek i za kilka dni przejdzie - Owen uśmiechnął się ciepło.
- ZA kilka dni ?! - powtórzyłam po chwili ciszy, głośniej jego słowa.
- Niestety - odpowiedział mężczyzna , a ja nie miałam pojęcia gdzie się podzieję. Nie wiedziałam też jak wytłumaczyć wszystkim ile o nich wiem. Z bezsilności łzy zaczęły kręcić mi się w kącikach oczu więc je zamknęłam i nastała ciemność.

Bohaterowie ( tylko najważniejsi dla mnie)


 
Melanie Poster
14 lat
Mieszka w Londynie
Jej mama nie żyje , a Melanie mieszka tylko z ojcem.
Uwielbia: kolor zielny , przyrodę , czytać
Nie znosi : chłopaków myślących tylko o sobie , hucznych przyjęć,
krwi i igieł.
Derek Shepherd
Istny bóg neurochirurgi
W związku małżeńskim z Meredith Grey
Ma adoptowaną córkę z Afryki o imieniu Zola.
Meredith Grey
Rezydent w szpitalu Seattle Grace Mercy West Hospital 
Żona Derek'a Shepherd'a.
Zola (Zozo) Shepherd
Adoptowana córka Meredith i Derek'a. 
Cristina Yang
Najlepsza przyjaciółka Meredith Grey.
Skupia się prawie tylko na medycynie.
Jest bezwzględna.
Jest w związku małżeńskim z dr. Owen'em Hunt'em.
Owen Hunt
Chirurg urazowy.
Były wojskowy.
Mąż Cristiny Yang ( zakochany w niej bezgranicznie)
Marzy o posiadaniu dzieci lecz jego małżonka wręcz przeciwnie.
Alex Karev
Rezydent. 
Większość pierwszych lat rezydentury spędził na zabawianiu się z pielęgniarkami i lekarkami ze szpitala. 
Doskonale radzi sobie z dziećmi.
Miał kilka nie udanych miłości, lecz najbardziej zawsze kochał Izobel(Izzie) Stevens, która odeszła od niego.

**************************************************************************************************
To najważniejsi bohaterzy, a resztę Ci co oglądają znają więc nie muszę ich dodawać.





INFORMACJA :)

HEJ!  Więc jest to następny mój blog, ponieważ na wcześniejszy skończyła mi się na razie wena.  Po raz pierwszy się odważyłam by pisać tak dziwne opowiadanie, ale nie wiem jeszcze czy to wyjdzie. Oby. Będą to przygody 14 prawie 15 letniej dziewczynki , która w niewiadomy sposób znajdzie się w historii Grey's Anatomy. Mam nadzieję, że wam się spodoba. W następnym poście bohaterowie. Nie lubię ich dodawać ale wszyscy robią takie rzeczy na blogach więc dodam chociaż najważniejszych.