czwartek, 15 listopada 2012

01. Little Things

- Melanie - usłyszałam głos ojca. Oderwałam wzrok od książki i spojrzałam na niego.
- Idź zrób lekcje - powiedział i wlepił wzrok w telewizor. Bez słowa wstałam i ruszyłam do swojego pokoju, bo wiedziałam, że ma rację. Lecz gdy usiadłam do biurka pomyślałam,że muszę przed nauką trochę się zrelaksować. Włączyłam komputer i pomyślałam, że gdy obejrzę jeden odcinek mojego ulubionego serialu to nic się nie stanie. Patrząc na rozterki Meredith Grey i innych bohaterów ,, Grey's Anatomy" zaczęło kręcić mi się w głowie. Poczułam, że ziemia się rusza. Pierwszą myślą która wpadła mi do głowy było to to, że jest trzęsienie ziemi więc instynktownie uklęknęłam na ziemi i skuliłam się w kulkę. Wszystko wirowało a ja miałam zamknięte oczy. Chciałam zawołać ,, tato " ale nie udało mi się wydusić ani słowa. Mogłam tylko nadal klęczeć i modlić się aby wszystko ustało. Gdy w końcu nastąpiła ta chwila ziemia na, której leżałam wydała mi się zimniejsza , a na karku czułam powiew wiatru. Powoli otworzyłam oczy. Siedziałam na betonie. Obok mnie było pełno samochodów. Podniosłam się i okazało się, że patrzę na parking. Nie miałam zielonego pojęcia gdzie jestem. Zastanawiałam się gdzie podział się mój pokój. Lecz gdy się odwróciłam szczęka opadła mi prawie do samej ziemi. Przede mną stał wielki budynek. Od razu uświadomiłam sobie, że to nic innego jak szpital Seattle Grace Mercy West wyjęty wprost z mojego ukochanego serialu. Czyli jakimś dziwnym sposobem znalazłam się na parkingu przed owym szpitalem. Przez około dziesięć minut chodziłam w kółko po parkingu i zastanawiałam się co mogę zrobić żeby wrócić do domu. Niestety próby leżenia na ziemi lub skakania jak wariatka nic nie dały. W końcu zdecydowałam, że pomóc mi mogą tylko osoby, które znałam tak dobrze czyli lekarze ze Seattle Grace. Powoli weszłam do szpitala. Uświadomiłam sobie jak doskonale znam to miejsce i wszystkie drogi. Wiedziałam jednak, że nigdzie nie dostanę się tak łatwo, ponieważ nikt mnie nie zna. Usiadłam więc na krzesełku i myślałam. Siedziałam tam kilka godzin nudząc się lub słuchają rozmów innych pacjentów. I nagle na to wpadłam. ,,Aby dostać się do lekarzy muszę zachorować lub chociaż dobrze symulować " - pomyślałam. Wyszłam więc i podeszłam do szpitala od drugiej strony , od izby przyjęć. Przed wejście, wzięłam kilka głębokich oddechów. W końcu wiedziałam, że za chwilę zobaczę moich bohaterów. Weszłam do środka. Panował harmider i poczułam zapach szpitala. Serce waliło mi jak młotem, ponieważ nigdy jeszcze nie robiłam czegoś takiego. Zrobiłam smutną minę. Powoli ruszyłam na przód udając, że w każdej chwili mogę się przewrócić. I wtedy go spostrzegłam. Owen Hunt we własnej osobie. Gdy widziałam, że na mnie patrzy zatoczyłam koło i podparłam się o jakąś szafkę jakby było mi słabo. Po chwili znalazł się tuż obok mnie a serce mi stanęło.
- Cześć, jesteś tu sama ? - spytał. Nie odpowiedziałam gdyż przez stres naprawdę zrobiło mi się trochę słabo. Doktor najwidoczniej do zauważył gdyż powoli zaprowadził mnie do łóżka i pomógł mi usiąść. 
- Co się stało ? Jak masz na imię ? - spytał znów uprzejmie.
- Jestem Melanie Poster. Nie wiem co się stało byłam obok i źle się poczułam - wydusiłam udając, że trudno mi jest mówić.
- Dobrze...hmm dasz mi numer do rodziców ? Trzeba ich powiadomić - spytał.
- Eeee...- tego natomiast nie przemyślałam. Gdyby stało mi się coś gorszego nie musiałabym podawać numeru.
- Wie pan co ? Już mi lepiej. Już lepiej pójdę - powiedziałam i zanim Owen zdążył mnie zatrzymać wybiegłam ze szpitala. Łzy zakręciły mi się w oczach. Na dworze już się ściemniało a ja nie miałam się gdzie podziać. Robienie sobie krzywdy kompletnie wypadało z gry. Usiadłam na krawężniku. Po chwili wstałam i wyszłam na chodnik rzy głównej drodze.. Postanowiłam, że skombinuję coś do jedzenia i przenocuję w szpitalu chowając się gdzieś. I nagle jak grom z jasnego nieba obok mnie przejechał rowerzysta. Przesunęłam się z drogi lecz za nim jechał drugi a ja nie świadomie weszłam mu pod koła.
**
Gdy otworzyłam oczy poczułam ból w klatce piersiowej i w prawej nodze a także krew spływającą mi z czoła. Kilka osób stało nade mną a po chwili dwóch mężczyzn podniosło mnie do góry. Noga bardzo mnie piekła ponieważ okazało się że na niemalże całej jej długości jest rana z której sączy się krew.  Jeden mężczyzna wziął mnie na ręce i mruknął coś o tym jak dobrze, że tuż obok jest szpital. I wtedy przypomniałam sobie gdzie jestem.Tylko głowa bardzo mnie bolała a krew spływała z czoła zalewając mi oko. Było mi bardzo słabo a świat wirował. W końcu poczułam znajomy zapach szpitala a w gardle poczułam gulę. 
- Co się stało ? - jakaś pani przybiegła do nas.
- Widziałem tylko jak te dziewczynkę potrąca rower - odpowiedziałam mężczyzna który mnie niósł. 
- Proszę tutaj - powiedziała pani a brunet odłożył mnie na łóżko. 
- Zaraz zawołam Doktora Hunt'a - znów odezwała się pielęgniarka i odeszła w pośpiechu. Ja wstrzymałam oddech częściowo ze strachu a częściowo dlatego gdyż sprawiał mi ból.
- Co my tu mamy ..- usłyszałam głos Owena.
- To ty ! - powiedział na mój widok.
- Dobry - wydusiłam tym razem naprawdę z trudem. Położyłam rękę na klatce piersiowej.
- Co się stało ? - spytał mężczyzna.
- Potrącił ją rower - powiedziała pielęgniarka.
- Jest sama ? - spytał jeszcze raz doktor
- Był tu mężczyzna który przyniósł ją z ulicy ale już go tu nie ma - blondynka odeszła w pośpiechu i przyniosła zestaw (z tego co pamiętam z serialu) do zszywania a ja zastanawiałam się kiedy ten mężczyzna odszedł. 
- Więc zaraz obejrzymy te twoją nogę, ale najpierw głowa. Mam nadzieję, że nic poważnego Ci się nie stało. Kręci Ci się w głowie ? - spytał Owen przyglądając się ranie.
- Tak - odparłam bez zastanowienia, ponieważ czułam się jak na rozbujanej łódce.
- Dobrze ... proszę wezwać Doktora Shepherda ! - zawołał głośniej lekarz. Myślałam, że serce mi stanie. wiedziałam że nie dość że poznam Dereka to jeszcze w dodatku będzie mnie badał.
- Już szefie ! - usłyszałam z oddali kobiecy głos. Po kilku minutach pojawił się Derek. 
- Co my tu mamy ? - spytał i uśmiechnął się do mnie.
- Jak masz na imię ? - zadał od razu drugie pytanie.
- Melanie - powiedziałam prawie niesłyszalnie.
- Dobrze spójrz na mnie - wydał polecenie i zaświecił mi lampką w oczy.
- Źrenice reagują , to dobrze - gdy to powiedział zbadał moją głowę. Na koniec powiedział, że raczej wszystko jest okej. Za to w tym czasie Owen opatrzył moją nogę i właśnie zaczynał zakładać bandaż na głowie. Derek chwilę jeszcze przypatrywał mi się po czym odszedł.
- Dobrze więc musisz na pewno zostać na noc w szpitalu, ponieważ trzeba zrobić badania. Ale należałoby zrobić rentgen klatki, i dowiemy się czemu masz problemy z oddychaniem, ale domyślam się, że to przez upadek i za kilka dni przejdzie - Owen uśmiechnął się ciepło.
- ZA kilka dni ?! - powtórzyłam po chwili ciszy, głośniej jego słowa.
- Niestety - odpowiedział mężczyzna , a ja nie miałam pojęcia gdzie się podzieję. Nie wiedziałam też jak wytłumaczyć wszystkim ile o nich wiem. Z bezsilności łzy zaczęły kręcić mi się w kącikach oczu więc je zamknęłam i nastała ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz